Firma AMD potwierdziła, że pracuje nad kartami graficznymi z obsługą śledzenia promieni. Ale Czerwoni nie zamierzają się spieszyć. Wprowadzą konkretne rozwiązania dopiero w momencie, w którym użytkownicy zobaczą realne korzyści.

Nvidia jako pierwsza zaprezentowała karty graficzne, które w czasie rzeczywistym są w stanie przeprowadzać obliczenia związane z technologią ray tracingu. Jednak póki co trudno mówić o wielkim sukcesie. Słabsze karty słabo sobie radzą z uzyskaniem odpowiedniej płynności, a poza tym jest tylko jedna gra, która wspiera śledzenie promieni (Battlefield V). Dlatego też konkurencja na razie nie spieszy się z podobnym rozwiązaniem. AMD wręcz obiecuje, że gdy wprowadzą ray tracing, to zauważymy konkretne korzyści.

Zobacz: Gran Turismo z ray tracingiem. Czy to wersja na PlayStation 5?

Po targach CES 2019 w Las Vegas Lisa Su – prezes AMD – potwierdziła, że firma pracuje nad kartami graficznymi z technologią śledzenia promieni. Czerwoni opracowują zarówno odpowiedni software, jak i hardware, ale nie zamierzają się spieszyć. Dlaczego? Ponieważ ekosystem nie jest jeszcze gotowy.

– Konsumenci aktualnie nie widzą zbyt wielu korzyści płynących z ray tracingu, ponieważ inne części ekosystemu nie są jeszcze gotowe. Myślę, że gdy zaczniemy na poważnie mówić o śledzeniu promieni, to konsumentom łatwiej będzie zauważyć konkretne korzyści – powiedziała Lisa Su.

O co konkretnie jej chodzi? Oczywiście się o gry. Chociaż Nvidia zapowiadała wiele tytułów, które miały obsługiwać śledzenie promieni, to wciąż jedynym jest Battlefield V. Do tego grona miała dołączyć też gra Final Fantasy XV, ale to wciąż się nie stało i nie wiadomo, czy pomysł w ogóle nie został porzucony (póki co dodano jedynie DLSS). Nawet Shadow of the Tomb Raider, pokazywany w trakcie premiery kart graficznych RTX, wciąż nie obsługuje ray tracingu. Dlatego AMD nie musi się spieszyć i może w spokoju opracowywać swoje rozwiązanie. Pomimo tego prace są już na zaawansowanym etapie.

ZOSTAW KOMENTARZ

Treść komentarza
Wpisz swoje imię