Strona głównaWiadomościTragiczna sprzedaż Star Wars Battlefront II. EA ma wielki problem

Tragiczna sprzedaż Star Wars Battlefront II. EA ma wielki problem

Miał być hit, a jak na razie wyszła wielka klapa. Star Wars Battlefront II po aferze z mikrotransakcjami notuje bardzo słabe wyniki sprzedaży. To nie tylko fatalna informacja dla Electronic Arts i DICE, ale także ogromny cios dla Disneya, bowiem uderza w ogromną markę.

Coś czuję, że szefowie Electronic Arts i DICE będą musieli się ostro tłumaczyć przed Disneyem. Chyba jeszcze nigdy żaden produkt związany ze światem Gwiezdnych Wojen nie wywołał aż tylu kontrowersji. Powiem więcej, gdyby to nie była gra związana ze Star Wars, czyli uniwersum uwielbianym na całym świecie, to opór ze strony graczy nie byłby aż tak duży. Ale mleko się rozlało i teraz EA musi liczyć się z konsekwencjami. A te są opłakane.

Najnowsze dane z Wielkiej Brytanii pokazują, że sprzedaż pudełkowej wersji Star Wars Battlefront II jest niższa aż o 60 procent w porównaniu do pierwszej części. Tak ogromna różnica z całą pewnością jest pokłosiem afery z mikrotransakcjami. EA na pewno liczyło na dużo lepszą sprzedaż i nie ma czemu się dziwić. Pierwszy Battlefront był prawdziwym hitem. Żadna inna gra w świecie Gwiezdnych Wojen nie sprzedawała się tak dobrze. Dwójka miała być większa i lepsza. Marketingowcy w odpowiedni sposób podkręcali zainteresowanie. Wszystko było na swoim miejscu. Oprócz chciwości wydawcy, która okazała się zbyt wielka.

Dane dotyczą tylko wersji pudełkowych gry, więc nie oddają całości sytuacji. Nie oczekiwałbym jednak, aby wersje cyfrowe nadrobiły aż tak dużą stratę. Jestem wręcz przekonany, że sprzedaż tego typu również jest gorsza niż w przypadku pierwszej części i to pomimo corocznych wzrostów w tym segmencie. Oczywiście informacje te dotyczą Wielkiej Brytanii, ale jest to jeden z największych rynków gier na świecie, więc daje spojrzenie na to, jak sytuacja może prezentować się globalnie.

Tak słaba sprzedaż Star Wars Battlefront II to ogromny cios dla EA. Ale na szczęście to nie nasze zmartwienie. Jako gracze odnieśliśmy sukces i pokazaliśmy twórcom i wydawcom, że nie damy sobie wcisnąć byle czego. Mikrotransakcje nie są aż tak złe, o ile są dobrze przemyślane i nie dają realnej przewagi na polu walki. Świetnym przykładem jest np. Overwatch, gdzie dostajemy tylko skiny do postaci, nowe kwestie oraz graffiti. Skrzynki można też zdobywać za darmo, awansując na wyższe poziomy doświadczenia. To, co zrobiło EA nie stało nawet obok „przemyślanego systemu”. Ogromny opór ze strony graczy każe im i wszystkim innym w przyszłości dwa razy się zastanowić zanim spróbują podobnych kroków.

Źródło: Eurogamer

Bądź na bieżąco

Obserwuj GamingSociety.pl w Google News.

Damian Jaroszewski
Damian Jaroszewski
Redaktor prowadzący, szef działów esport i hardware

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Treść komentarza
Wpisz swoje imię