Japonia to kraj jednocześnie fascynujący swoją kulturą, a z drugiej strony trochę szalony. Ale czy szaleństwem jest nowe prawo, które zabrania modyfikowania konsol, stanów zapisu oraz używania programów do cheatowania? Nawet jeśli, to może w tym szaleństwie jest jakaś metoda?

Niektórzy Japończycy mogę mieć spory problem. W Kraju Kwitnącej Wiśni uchwalono nowe prawo, które zabrania konkretnych modyfikacji w sprzętach i oprogramowaniu. W największym stopniu nowe zakazy uderzą w ludzi i firmy, którzy zajmowali się przeróbkami, ale oberwie się też graczom, którzy nie słynęli z uczciwości lub posiłkowali się wspomagaczami.

Zobacz: Nintendo może pozwać znanego rapera nawet na 750 mln dolarów

Od teraz w Japonii nielegalne stało się przerabianie konsol, w tym Nintendo Switch. Nie wolno też modyfikować stanów zapisu gier, a także korzystać z oprogramowania wspomagającego, czyli po prostu cheatów. Chociaż nowe prawo wydaje się niezwykle rygorystyczne, to ma moje poparcie. Może zakaz modyfikowania stanów zapisów to lekka przesada, ale już wypowiedzenie wojny cheaterom i piratom to słuszne podejście.

Zobacz: Wzmocnione Nintendo Switch ma się pojawić latem 2019

Za złamanie nowego prawa grozi grzywna w wysokości do 5 mln jenów (około 46 tys. dolarów) lub nawet 5 lat więzienia. Myślicie, że w Polsce też dałoby się uchwalić takie prawo?

ZOSTAW KOMENTARZ

Treść komentarza
Wpisz swoje imię